Idziemy na plac zabaw, czyli sztuka kompromisu

Obudził nas piękny, sobotni poranek. Od razu pomyślałem, że warto wykorzystać ten wspaniały dzień i wyskoczyć z Olkiem na spacer. Tylko wystąpił mały problem. Mianowicie syn, w przeciwieństwie do taty, średnio lubi „bezsensowne” wędrówki po lesie. Wyjście na plac zabaw, czy kopanie piłki na boisku - to jest coś. A długie spacery? Nuda!

Czytaj dalej